Panorama Biecza o poranku, z kolegiatą i zabudową miasta we mgle

Biecz, mały Kraków, którego możesz nie znać

Około 5 minut samochodem od Grodzkiej Polany leży średniowieczne miasteczko, które dziś jest ciche i prawie puste.

Jeśli trafisz na biecki rynek w samo południe, usłyszysz hejnał rozlegający się z wieży ratusza. Dawniej trębacz grywał go trzy razy dziennie, rano, w południe i wieczorem, a po długiej przerwie tradycja wróciła do miasta w 2005 roku. To dobry wstęp do Biecza, niewielkiego miasteczka, które wciąż dba o swoją długą historię. Żeby zrozumieć, skąd w tak małym mieście tyle zabytków, warto cofnąć się o kilka stuleci.

Skąd nazwa „mały Kraków”?

Placeholder: zdjęcie panoramy Biecza zostanie dodane wkrótce
Panorama Biecza (zdjęcie wkrótce)

Do połowy XVI wieku Biecz należał do największych miast w Polsce. Prawa miejskie otrzymał w 1257 roku, tym samym, w którym lokowano Kraków, a w mieście stały aż trzy zamki. Biecz żył z rzemiosła, wśród którego najliczniejsze były sukiennictwo i płóciennictwo, oraz z handlu: przez miasto przewożono duże ilości wina węgierskiego. Nic dziwnego, że o tak zamożnym i ważnym ośrodku zaczęto mówić „mały Kraków”.

Znaczenie Biecza widać też po tym, kto w nim bywał. Władysław Łokietek w najtrudniejszym okresie walk o zjednoczenie kraju spędził na bieckim zamku z całym dworem pół roku, od września 1311 do kwietnia 1312. Wielokrotnie zatrzymywali się tu Kazimierz Wielki i Władysław Jagiełło, który w listopadzie 1401 roku zaręczył się tu z Anną Cylejską. Sama Jadwiga zostawiła w mieście trwalszy ślad: dokumentem wydanym w Krakowie 25 lipca 1395 roku dała początek szpitalowi dla ubogich, którego budynek stoi do dziś.

Spacer od ratusza do kolegiaty

Placeholder: zdjęcie rynku z wieżą ratuszową zostanie dodane wkrótce
Rynek i wieża ratuszowa (zdjęcie wkrótce)

Spacer najlepiej zacząć na rynku, przy ratuszu, który jest efektem wielu przebudów. Gotycki budynek z drugiej połowy XV wieku był kiedyś dłuższy. W pierwszej połowie XIX wieku jego wschodnią część rozebrano, a zachowaną przebudowano w stylu klasycystycznym. Zarys rozebranego fragmentu wyznaczono na płycie rynku cegłą, więc można go wypatrzyć pod nogami.

Wieżę, którą widać dziś, zaczęto stawiać w 1569 roku, gdy poprzednia zawaliła się, a w jej gruzach zginął młody trębacz. Prace trwały do 1580 roku i w dużej mierze sfinansował je Marcin Kromer, o którym więcej za chwilę. Nowa wieża ma kwadratową podstawę i ośmioboczną górną część, a jej ściany pokrywa geometryczne sgraffito: jasne i ciemne romby oraz trójkąty, uzyskane przez odsłanianie kolejnych warstw barwnego tynku. Ona również nie uniknęła zniszczeń, bo jej hełm spłonął w wielkim pożarze miasta 12 maja 1903 roku i odbudowano go dopiero w 1953 roku. Na wschodniej ścianie warto odszukać XVI-wieczną tarczę zegara z podziałem na dwadzieścia cztery godziny. Wejście na wieżę obsługuje Muzeum Ziemi Bieckiej.

Najmroczniejsza część ratusza kryje się w podziemiach. W turmie, dawnym więzieniu pod wieżą, zachowały się wyryte przez więźniów w XVII wieku nazwiska, daty, inicjały i kalendarze, a w wyższej celi pokazano kopie dawnych narzędzi tortur.

Wokół rynku stoją kamienice, a w cukierniach można kupić piernik „Kasztelan Biecki”, którego ciasto leżakuje w dębowych skrzyniach. To kontynuacja tradycji, którą w XX wieku rozsławił piernik „Kasztelan” z bieckiej wytwórni.

Kilka uliczek dalej stoi Kolegiata Bożego Ciała, budowana przez blisko dwa stulecia: prace nad prezbiterium rozpoczęto w 1326 roku, a nawy ukończono w 1519. W późnogotyckim wnętrzu uwagę przyciąga ołtarz główny z 1604 roku, w którym znajduje się XVI-wieczny obraz „Zdjęcie z krzyża” z kręgu Michała Anioła, a nad nim scena Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny autorstwa Stanisława Stwosza, syna Wita Stwosza. W pobliżu zachowały się fragmenty średniowiecznych murów obronnych, wzniesionych najpóźniej w XIV wieku. Z kilkunastu dawnych wież i baszt przetrwały do dziś trzy.

Cały spacer zajmie pół godziny, jeśli nie będziesz zatrzymywać się na zdjęcia, i mniej więcej godzinę, jeśli będziesz.

Marcin Kromer

Człowiekiem, któremu Biecz zawdzięcza wieżę ratuszową, był Marcin Kromer, urodzony tutaj 11 listopada 1512 roku. Karierę zrobił daleko poza rodzinnym miastem: był historykiem, dyplomatą i sekretarzem króla Zygmunta Starego, a pod koniec życia biskupem warmińskim. Jego dzieło „De origine et rebus gestis Polonorum”, trzydzieści ksiąg o pochodzeniu i dziejach Polaków, ukazało się w Bazylei w 1555 roku.

Biecz pamięta o nim do dziś. W 1989 roku, w czterechsetną rocznicę jego śmierci, stanął tu pomnik z jego popiersiem, a rodzinny dom Kromerów, renesansowa kamienica z 1519 roku nazywana Kromerówką, jest jednym z oddziałów miejscowego muzeum.

Muzeum Ziemi Bieckiej

Placeholder: zdjęcie kamienic Muzeum Ziemi Bieckiej zostanie dodane wkrótce
Muzeum Ziemi Bieckiej (zdjęcie wkrótce)

Muzeum zajmuje kilka zabytkowych budynków starego miasta i warto potraktować je jako naturalne przedłużenie spaceru. W Kromerówce można zobaczyć dzwon Urban z 1382 roku, jeden z najstarszych w Polsce. Dom z Basztą, kamienica z 1523 roku z przylegającą basztą obronną, to miejsce, w którym w 1557 roku aptekarz Marcin Rokicki założył aptekę. Dziś mieści się tu główna wystawa muzeum, poświęcona historii aptekarstwa w południowo-wschodniej Polsce. Do muzeum należą także średniowieczna Baszta Kowalska i turma pod wieżą ratuszową. Zwiedzanie może zająć godzinę, ale spokojnie da się je rozłożyć nawet na trzy.

Co dalej

Biecz leży około 5 minut samochodem od domku, więc można tu zajrzeć na kilka godzin, a potem wrócić kolejnego dnia, choćby do muzeum, na które zabrakło czasu. Miasto to zresztą tylko jeden z powodów, by przyjechać w tę stronę. Pół godziny dalej zaczyna się Magurski Park Narodowy, a między domkiem a Bieczem leżą lasy i polany, przez które prowadzą szlaki. O nich napiszemy osobno.

Ciekawostki

Źródła i dalsza lektura